TO WAŻNE JAKI DZIŚ JESTEŚ, WAŻNIEJSZE JEDNAK JEST TO, JAKI MOŻESZ BYĆ

Naturalnym jest, że obraz tego jaki dziś jestem poza zewnętrznym wizerunkiem,  tworzą go moje osiągnięcia, pozycja społeczna, moje odczucia,  ale i to jak inni mnie postrzegają. Pytając siebie jaki jestem najczęściej odnosimy się do tego co na zewnątrz i do tego co pojawia się w naszej świadomości.

Mogę powiedzieć, że jestem człowiekiem sukcesu,  odczuwam spełnienie i radość życia, albo człowiekiem przegranym, któremu w życiu nic nie wychodzi, albo też człowiekiem wciąż poszukującym spełnienia, bądź też jestem gdzieś po środku, między tymi obrazami.  

Nasze wysiłki na rzecz osiągnięcia satysfakcjonującego nas obrazu siebie samego najczęściej kierujemy na wszystko to, co zewnętrzne. Korygujemy wygląd, pracujemy nad tym aby zdobyć uznanie innych.  To skutek działania mechanizmów, które skupiają naszą uwagę głównie na świat zewnętrzny.

Współcześnie piękne świadectwo tego jak bardzo można się zagubić koncentrując się głównie na takiej życiowej strategii, oraz tego jak budować swój obraz wypełniony prawdziwym poczuciem satysfakcji i szczęścia, dała Agnieszka Maciąg. Swoim życiem pokazała, że sukces zewnętrzny, nawet ten powszechnie oceniany bardzo wysoko, nie prowadzi do spełnionego życia.

Była znaną i uznaną modelka, realizowała się również jako pisarka, blogerka i dziennikarka. Zmarła 27 listopada 2025 roku  z powodu choroby nowotworowej.

Jak pisała, ale i mówiła w wywiadach, w pewnym momencie swojego życia poczuła w sobie „wielką dziurę”. Mimo zewnętrznych sukcesów, w niej samej była pustka. Bywała ona tak dolegliwa, iż poważnie utrudniała wypełnianie przez Agnieszką jej obowiązków. Dla zmniejszenia destrukcyjnych skutków tej pusti, jak wyznała Agnieszka, szukała ulgi w alkoholu.

Będąc pogrążoną w wyjątkowo dolegliwym poczuciu beznadziejności, w pewnym momencie swojego życia poddała się. Jak powiedziała w jednym z wywiadów „padłam na kolana i poprosiłam Boga o pomoc”.  Akt poddania się opisywany jest we wszystkich przekazach opisujących  drogę do duchowej dojrzałości – fundamentu życiowej dojrzałości.

 Agnieszka stwierdziła również, że  „poddanie się stało się kluczem do odnalezienia najlepszej drogi” . Drogi, która doprowadziła ją  do odkrywania najlepszej wersji siebie samej – „prawdziwego Ja”. To wówczas doznała pełni i prawdziwego poczucia spełnienia, o którym pięknie pisała w swoich książkach. Jednocześnie jej relacje z mężem Robertem przybrały wyjątkowy charakter wypełniając się prawdziwą miłością.

Podobnie jak Agnieszka, wszyscy mamy w sobie „prawdziwe Ja”,  i wszyscy możemy się nim stawać. Mówi o tym również wiara chrześcijańska. Już podczas chrztu ksiądz wypowiada słowa „przyoblekłeś się w Chrystusa”, a w Biblii czytamy  „jesteśmy świątynią Boga” (1 Kor3,16-17)

Jedną z najważniejszych myśli, które wyniosłem ze studiów teologicznych było stwierdzenie, że „jesteśmy już i jeszcze nie”. Jesteśmy „już” wypełnieni  miłością, mądrością i mocą, i to nie byle jaką, tylko tą pochodzącą od Boga, jednocześnie „jeszcze nie”, gdyż jest  w nas jeszcze Ja, które wielu nazywa „fałszywym Ja”.  To ono wypełnione jest pragnieniem miłości, do tego jest źródłem  niepokoju i braku wiary w siebie, a kiedy świat nie spełnia naszych oczekiwań, wyzwala złość, a nawet agresję.

Kiedy prawdziwie uwierzysz jaki możesz być, wówczas życie staje się dla Ciebie drogą. Wówczas będziesz tym w procesie stawania się, kim naprawdę jesteś. Tak mówią o tym procesie filozofowie i tak widzi go dominująca w naszej kulturze wiara chrześcijańska.  

Agnieszka Maciąg zrozumiała na czym polega prawdziwa strategia życiowa, ale dopiero po bardzo bolesnych doświadczeniach. Nie mając wiedzy na temat procesów, które zachodziły we mnie samym, moja droga wyglądała bardzo podobnie. To dlatego z taką determinacją  gorąco namawiam Cię do tego, abyś rozwijał wiarę w swoje „prawdziwe Ja”. Tworzy ono alternatywę dla obrazu Ciebie samego,  który  dobrze jest Ci znany. To takie nasze Ja, które budowane jest od chwili naszych narodzin. Jego obraz potrafi wyzwolić niekiedy trudne do zniesienia doznania. Mogą one być tak dolegliwe, iż dla niektórych ulgą jest wizja śmierci. 

Tym, którzy wierzą w Boga i odczuwają obawy, że koncentracja na sobie oddala ich od Niego, zalecam głębsze studia nad biblijnymi tekstami. Przytoczę tu chociażby słowa Jezusa z Ewangelii św. Łukasza: „królestwo Boga jest w was” (Łk 17,21), a w liście św. Jana czytamy: „bo większy jest Ten w was, niż ten w świecie” (1J 4,4)

Mam głęboką nadzieję, że promocja wiedzy o tym, kim wszyscy możemy być, oraz wiedzy o procesie wewnętrznych przemian, uchroni w jakimś wymiarze od dolegliwego bólu tych, którzy poszukują  najlepszej dla siebie drogi. Bólu, który jest mi bardzo dobrze znany. Był taki czas, kiedy nie miałem pojęcie co się ze mną dzieje. Biegałem po gabinetach terapeutycznych szukając ulgi. Nikt mi wówczas nie powiedział, że jest to ból przedporodowy mojego nowego – prawdziwego Ja.

Kobiety, które są świadome doświadczanego bólu przed i w trakcie porodu, które mają świadomość, co jest za tym bólem,  odczuwają go jako mniej dolegliwy w stosunku do kobiet, które nie mają takiej świadomości i stawiają mu opór. I o tym również w swoich wypowiedziach wspomina Agnieszka Maciąg.

Rozwijaj wiarę w to kim możesz być.  Ucz się odczytywać bóle, które mówią o zbliżających się narodzinach Twojego „prawdziwego Ja”. To nie problemy z Twoją psychiką, a informacja o najważniejszym życiowym procesie, który właśnie się w Tobie rozpoczyna. W jego wyniku, z psychologicznej perspektywy wchodzisz na drogę budowania dojrzałej osobowości, spełnionego życia, wypełnionego poczuciem sensu, a z punktu widzenia wiary chrześcijańskiej idziesz  najlepszą drogą do świętości.

cdn.

Scroll to Top