Często używamy tych słów zamiennie, tymczasem ich sens, obszar który opisują jest zupełnie inny. Zmiana może obejmować pełnione role, np. uczeń zostaje studentem, kawaler mężem, panna żoną, a menedżer prezesem firmy. Zmiana może nawet dotyczyć zachowania i postawy. W wyniku pracy nad samym sobą mogę wypracować w sobie zasady savoir-vivre, np. zmieniając swoje zachowanie wobec kobiet, będąc bardziej dżentelmeńskim. Zmiana dotyczy tego, co obserwowalne, co dotyczy naszej zewnętrzności.
W języku greckim są dwa słowa określające zmiany: episthephein oraz metanoia. Pierwszy oznacza zewnętrzne zmiany postępowania, z kolei metanoia to przemiana wewnętrzna.
Już Jezus krytycznie wypowiedział się o zmianach zewnętrznych, kiedy człowiek w swojej aktywności zajmuje się tylko nimi : „Otóż wy faryzeusze, czyścicie zewnętrzną stronę kubka i półmiska, wasze natomiast wnętrze pełne jest zdzierstwa i zepsucia. O bezmyślni, czy Stwórca strony zewnętrznej nie stworzył także wewnętrznej.” (Łk 11, 39-40)
Pamiętam jak mocno przemówił do mnie opis ludzi, którzy zmiany w swoim życiu ograniczają tylko do swojej zewnętrzności: przypominają człowieka, który wkłada czystą skarpetkę na brudną.
Pięknym przykładem prawdziwych przemian w przyrodzie jest przeobrażenie się gąsienicy w motyla. Podczas tego procesu powstaje całkowicie przemieniona forma, która uzyskuje zupełnie nową, „niewyobrażalną” dla gąsienicy perspektywę – możliwość latania. Człowiek równieżpotrzebuje takiej wewnętrznej transformacji.
W Ewangelii św. Jana czytamy: „Jeśli ziarno pszenicy, gdy spadnie na ziemię, nie obumrze, samo pozostanie, a jeśli obumrze, wyda obfity owoc.” (J 12,24). W innym miejscu swojej Ewangelii św. Jan pisze słowa, które wywołują szczególne wrażenie: „Musicie się na nowo narodzić.” (J 3,7)
Nie ma znaczenia, czy ktoś wierzy w Boga, czy też nie, gdyż zarówno wiara chrześcijańska (i nie tylko chrześcijańska), jak i współczesna nauka, są tu wyjątkowo zgodne: proces wewnętrznych przemian (metanoia) jest niezbędny jeżeli pragniemy w pełni wykorzystać potencjał, który mamy w sobie.
Prof. Jan Szczepański – socjolog, napisał w swojej książce „Sprawy ludzkie”: „Doskonalenie siebie może dokonywać się tylko w świecie wewnętrznym, a doskonałość dzieła w świecie zewnętrznym, może być tylko odbiciem osiągnięć rozwoju świata wewnętrznego”. Innymi słowy pierwotnym miejscem, z którego wynika „doskonałość” nas samych i naszego życia jest w nas. To tam ma miejsce metanoia.
Wewnętrzna przemiana może mieć miejsce tylko i wyłącznie za sprawą naszego udziału. Nikt nie może zrobić tego za nas. Wymaga to rozeznania tego co jest w nas, i co kieruje naszym zachowaniem i postawą. To dlatego od tylu wieków nieustannie, w różnych miejscach pojawia się przekaz „poznaj samego siebie”. My sami musimy poznać siebie. Mamy być jednocześnie obserwatorami i tymi, którzy są obserwowani. Zrozumienie tych dwóch ról jest fundamentem procesu wewnętrznych przemian.
Kiedy pytasz siebie: co czuję, o czym myślę, to pytanie zadaje właśnie Ja obserwujące. Wówczas kieruje ono uwagę na ciebie samego, na Twoje odczucia, przegląda zawartość Twojego umysłu, i daje odpowiedź. Praktykując tę pozycję obserwacji siebie, ale i tego, co Cię otacza, tym samym ugruntowujesz pozycję tego Ja. Kiedy jesteś już głównie obserwatorem sprawia to, że doświadczane przez Ciebie negatywne emocje, z racji tego, że zostały przez Ciebie zaobserwowane – przyłapane w chwili ich pojawienia się, nie uruchamiają ani zachowania, ani myślenia. Taki jest efekt ugruntowanej pozycji obserwatora w naszym życiu. Wówczas mówimy o wysokim poziomie świadomości samego siebie.
Na zakończenie tego wpisu, gorąco zachęcam Cię do obserwowania siebie samego. Obserwowania doznawanych uczuć, emocji, myśli, obserwuj również ciało. Twórz nawyk obserwowania, niech będzie to najczęściej zajmowane przez Ciebie miejsce. W dalszych moich wpisach przekonasz się jak ogromne znaczenie ma umiejętność samoobserwacji. cdn.