PRAGNIENIE, KTÓRE DETERMINUJE  JAKOŚĆ NASZEGO ŻYCIA

Pierwsze pytania dotyczące tego, o co chodzi w tym życiu, jaki ma sens, pojawiły się u mnie kiedy miałem ok. 20 lat. Początkowe odczucie, które wówczas doznawałem było  jedno – wielkie zagubienie, a jednocześnie zazdrość tym, którzy nie byli dręczeni tymi pytaniami.

Kolejne lata i dekady, kiedy to za sprawą książek i studiów pogłębiałem wiedzę o naturze człowieka, obnażały przede mną coraz to nowe obszary. Przypominało to tworzący się obraz za sprawą kolejnych części puzzli.  Przez lata zdobywana wiedza psychologiczna, a potem zgłębianie duchowości człowieka, z jednoczesnym nieustannym doświadczaniem życia, wszystko to  tworzyło coraz bardziej wyrazisty obraz naszej natury.

I tak zobaczyłem to, co leży o jej podstaw, co stanowi jej „korzenie”.  Wiarygodność tego, co zobaczyłem, chociaż bardziej precyzyjnym stwierdzeniem jest, iż uświadomiłem je sobie, potwierdzają  różne przekazy, zarówno te sprzed wielu wieków, jak również  współczesne, pochodzące ze środowiska naukowego. Ponadto potwierdzały go moje wieloletnie  doświadczenia z  bliskich obserwacji ludzkich postaw i zachowań zarówno na gruncie zawodowym (zarządzałem firmą, byłem konsultantem dla firm), rodzinnym (przez wiele lat wspierałem małżeństwa w ich kryzysach), jak również na gruncie społecznym (aktywnie uczestniczyłem w życiu lokalnej społeczności) .

Okazuje się, że u naszych fundamentów poza mechanizmami podtrzymującymi życie, takim jak m.in. oddychanie, praca układu sercowo – naczyniowy, trawienie, jest również pragnienie, mające charakter wewnętrznego dynamizmu. Tak jak te ważne dla naszego życia mechanizmy również i ten działa poza naszą świadomością, bez udziału naszej woli,  wpływając na nasze reakcje,  zachowanie i postawę.

O tym pragnieniu mówił już Budda. Według niego, kiedy nie jest ono spełnione staje się główną przyczyną ludzkiego cierpienia. Chrześcijaństwo przypisuje powstanie tego pragnienia chwili kiedy  człowiek odłączył  się od Boga, co miało miejsce w mitycznym raju. To oderwanie od jedności z Bogiem wyzwoliło w człowieku poczucie pustki – braku pełni i kompletności, a jednocześnie silne pragnienie powrotu do tej jedności – do miłości  („Bóg jest miłością” 1J 4,16)

Psycholog kliniczny, psychoterapeuta Piotr Fijewski, w wyniku wieloletnich obserwacji swoich pacjentów stwierdził, że wypełnia ich pustka wewnętrzne.   Tak opisuje ją w swojej książce „Tajemnica pustki wewnętrznej”: „ Pustka to uczucie braku korzeni, braku podstaw.(…)  Pustka jest oczekiwaniem na coś (…) Pustka to wołanie o pomoc.” 

Greeg Braden w książce pt. „Uzdrawianie wiary” pisze: „Jednym z naszych najgłębszych uniwersalnych lęków jest poczucie oddzielenia. Być może największym cierpieniem, które leży u podstaw wszystkich pozostałych, jest ból związany z oddzieleniem od większej egzystencji.”  Z kolei Karen Hornej, która na trwałe wpisała się w historię myśli psychologicznej lęk ten nazywa „lękiem podstawowym”. To jemu przypisując wszystkie problemy psychiczne człowieka.  

Przychodząc na świat jesteśmy wypełnieni tą pustką manifestującą się  pragnieniem miłości. Jeszcze jako jednostki całkowicie zależne od innych wektor tego pragnienia  mamy skierowany na zewnątrz.  Wiele badań prowadzonych współcześnie pokazuje jak ważna jest miłość rodziców, a szczególnie mamy, praktycznie już od chwili poczęcia dziecka. Jednocześnie badania te wykazują nawet bardzo negatywne konsekwencja braku miłości w dzieciństwie, dla przyszłego życia dziecka.

Wszyscy wkraczamy w dorosłe życie wypełnieni większym lub mniejszym pragnieniem miłości, wciąż jednak z wektorem naszego wewnętrznego pragnienia skierowanym na zewnętrz. Jego obserwowalnym przejawem jest pragnienie bycia docenionym, zauważonym, pragnieniem bycia ważnym. W jego zaspokojeniu ważną rolę pełni mąż/ żona, która traktowana jest jako źródło miłości.  Budowanie własnego prestiżu, pieniądze,  władza, to środki, które dla wielu dają poczucie pełni i kompletności. Doświadczenia pokazuje  jak nietrwałe są te doznania wymuszając kolejne aktywności, które mają przynieść jeszcze większy prestiż, jeszcze więcej pieniędzy, albo więcej władzy.  

Niezaspokojenie tego wewnętrznego pragnienia może wywołać niepokój, brak poczucia bezpieczeństwa, lęk, a w konsekwencji zaburzenia struktury psychicznej człowieka. Głód miłości wyzwala dużą wrażliwość na to jaki jest stosunek innych do nas, ile w ich postawie i zachowaniu jest życzliwości, troski, jak dla nich jesteśmy ważni. Krytyka ze strony innych potrafi  wyzwolić złość, a nawet agresję, nie tylko słowną.  

Jednym z najważniejszych etapów w życiu człowieka jest skierowanie  wektor pragnienia miłości na swoje wnętrze, a dokładnie na serce. Kiedy podejmiemy trud wewnętrznych przemian, wówczas wypełniamy się spokojem, poczuciem bezpieczeństwa, pełni i kompletności. W ten sposób budujemy swoją autonomię od świata zewnętrznego. I wówczas dopiero możemy obdarowywać innych prawdziwą miłością. O znaczącej roli serca mówią praktycznie wszystkie religie. Biblia przywołuje serca ponad 1000 razy,  a współczesna nauka w pełni potwierdza jego fundamentalną rolę w budowaniu dojrzałości człowieka, jego życiowej skuteczności.   

Ze zdziwieniem przyjmuję fakt, iż tak mało obecny jest w  Kościele katolickim przekaz, który zapisała w swoim Dzienniczku  św. Faustyna Kowalska. Są to słowa Jezusa, który powiedział: „O, gdyby dusze chciały słuchać głosu mego, kiedy przemawiam z głębi ich serca, w krótkim czasie doszłyby do szczytu świętości” (Dz nr 584) „Świętości” czyli doskonałości.

Zaakceptowanie faktu, iż pragnienie miłość może być zaspokojone tylko i wyłącznie w sercu człowieka, jest warunkiem sine qua non  uaktywnienia najlepszej wersji siebie samego – warunkiem spełnionego życia.   

W oparciu o zdobytą wiedzę i  osobiste doświadczenia, które w pełni to potwierdzają, napisałem książkę pt. „Wewnętrzne przemiany ku duchowej i życiowej dojrzałości”. Wierzę w to, że będzie ona pomocna tym, którzy  dojrzeli  do przekierowania  wektora swojego pragnienia miłości ze świata zewnętrznego na swoje serce.   

Scroll to Top